środa, 2 marca 2016

LIfe, life is beautiful... Mahou Shoujo POWER!




Ohayou! ^^
Razem z Magdą zaczęłam pisać opowiadanie. Madzia wymyśliła postać Yoko,
a ja Ayano, a teraz, proszę, piszemy książkę o nich! x3 Narysowałam obie postacie w wersji chibi.
Przyznam, że jestem zadowolona z tego rysunku, biorąc pod uwagę, ze od bardzo, bardzo dawna nie robiłam nic takiego na komputerze :3 Co o tym myślicie~?
 
Mamy nadzieję, że opowiadanie Wam się spodoba! Prosimy u szczere opinie, będziemy również wdzięczne za rady ^^ <= Uhuhu, to zdanie zabrzmiało tak poważnie xD 
 
 

Rozdział 1

- Potatorain! - krzyknęła Ayano wybijając się w powietrze. Gdy ziemniaki zdekoncentrowały Fuana, dziewczyna uderzyła go patelnią. Potwór zawył z bólu, a po chwili upadł na ziemię. Chciała wyjąć jego oko, ale on chwycił ją w pasie i przyciągnął do siebie.
- Twoje oko miało być ozdobą na naszyjniku senpai, ty... - zdenerwowała się Ayano i zabiła go wbijając frytkę w jego kręgosłup. Psychopatyczny uśmiech nie schodził jej z twarzy. Nagle usłyszała szmer dobiegający zza krzaków. Zobaczyła piękną dziewczynę ubraną w białą sukienkę. Jej lśniące włosy były ozdobione wiankiem. Wyraz twarzy o azjatyckich rysach zdawał się mówić ,,pomóż mi".
-Agh, co ty robisz? Nie widzisz, że nie jest tu bezpiecznie? - warknęła Ayano. Tylko tego jej brakowało - kogoś, kto nieświadomie trafia na pole walki. I teraz ona oczywiście musi tą dziewczynę ratować, bo przecież jest "bohaterką" i to jej "obowiązek". Według obliczeń Ayano powinna mieć wystarczająco czasu, zanim zjawią się tu kolejne Fuany, by zabrać tego Bogu-ducha-winnego człowieka w bezpieczne miejsce. Skoczyła przed siebie i szybko podbiegła do dziewczyny, chwyciła ją w pasie i szykowała się już do skoku na dach pobliskiego domu, gdzie nieznajoma do czasu walki powinna być bezpieczna, ale coś przytrzymało ją na ziemi. Popatrzyła na dziewczynę i zauważyła, że jej wygląd się zmienił. Skóra przykleiła się do kości, jedno oko jakby straciło nerwy i odleciało w stronę środka czaszki, natomiast źrenica drugiego rozszerzyła się nienaturalnie. Potwór uśmiechnął się, pokazując połamane kły.
-Świetnie! Zawsze marzyłam o uratowaniu Fuana! Dzięki, zrobiłeś mi dzień - przewróciła oczami Ayano. Zorientowała się, że nie da sobie rady. Nie była jeszcze zbyt doświadczoną mahou shoujo, została nią dopiero pół roku temu. Jednak zwykłe morderstwa... Od dwóch lat zabija dla swojej senpai. Pobiegła do domu, a Fuan gonił ją przez całą drogę. W trakcie dołączył do niego kolejny. Wyglądał jak pies przebity kataną, a z jego pyska kapała krew. Ugryzł dziewczynę w nogę, ale ona rzuciła w niego ziemniakiem.
- Jeszcze... Tylko... Trochę... - wydyszała dobiegając do drzwi. Weszła do swojego pokoju i wzięła nóż. Wyjrzała przez okno. Zobaczyła, że psopodobny Fuan leży martwy na chodniku. Czyli jeden z głowy.
- No, gdzie jesteś, pokaż się - szepnęła Ayano, ale potwora nigdzie nie było. Spojrzała na biurko, na szafę, na łóżko. W końcu popatrzyła na sufit. Widok wiszącego na jej suficie Fuana, którego głowa jest przekręcona w nienaturalny sposób... To chyba najnormalniejsze, co widziała przez ostatnie kilka miesięcy.
- Aha, tu jesteś! Miło było cię poznać, ale... - w tym momencie Fuan rzucił się na nią, a ta szybko odskoczyła na bok, wymachując nożem i odcinając potworowi rękę.
- Nieładnie, nie dałeś mi dokończyć monologu - rzuciła, wskakując na stolik stojący w kącie pokoju. - Takie niegrzeczne dziewczynki jak ty - ugięła nogi. - Nie mają prawa- wyskoczyła w powietrze, kierując się ku Fuanowi. - Żyć!! - wykrzyknęła, w locie wbijając nóż w czaszkę potwora i lądując na podłodze. Ayano oparła się dłońmi o kolana, dysząc ciężko. W tym czasie ciało Fuana zaczęło rozpuszczać się w brązowo-czarną breję, która szybko wyparowała, pozostawiając na podłodze tylko pojedynczy, ostry kieł.
-Cóż, nie jest to oko, ale od biedy wystarczy na ozdobę zastępczą naszyjnika - powiedziała, podnosząc ząb dwoma palcami. Wyglądało na to, że w okolicy nie ma już nikogo ani niczego próbującego ją zabić. Była na tyle zmęczona, że schowała kieł do pudełka i włączyła komputer z zamiarem obejrzenia ulubionego anime. W tym momencie z głośników rozległ się krzyk przerywany dziwnymi szmerami. Na ekranie pojawił się komunikat, a następnie kadry z kreskówek, które zmieniały się co kilka sekund.
- Super, nawet mój komputer jest zafuaniony - mruknęła. Po chwili ktoś rozbił okno. Ayano odskoczyła do tyłu. Kawałek szkła wbił się w jej ramię. Siedziała na podłodze patrząc na ranę. Przez ramę okienną wskoczyła dziewczyna wyglądająca jak mahou shoujo. Stanęła nad Ayano z łukiem.
- Nie bój się, nieznajoma! Przybyłam tu od razu, gdy mój szósty zmysł wykrył Fuana. Odsuń się, a ja zaraz cię uratuję! - dziewczyna stanęła w bohaterskiej pozie, peleryna, którą miała na plecach powiewała jej na wietrze, który przedostawał się do pokoju przez wybite okno. Nastała niezręczna cisza, którą przerwała Ayano.
- Ładowanie się ludziom do domów przez wybite szyby... To u ciebie normalne, tak? Taki zwyczaj na piątkowe wieczory? Rozumiem, a skoro już mamy to za sobą to może... wyjdziesz? Mi z domu...? - pomachała dłońmi w odganiającym geście. Nieznajoma popatrzyła na dziewczynę.
- A, sorki, byłam pewna, że mam tu Fuana do pokonania... - powiedziała, wyraźnie zmieszana, pocierając ręką kark. Przypatrzyła się Ayano, która, uznając, że nie było wcześniej potrzeby się przebierać, nadal miała na sobie strój mahou shoujo - Chwila... To ty go zabiłaś?
- Ta. A teraz jakbyś mogła wreszcie wyjść, bo mam... - nie dokończyła, bo dziewczyna w pelerynie błyskawicznie podbiegła do regału z mangami.
- Łaaał, jakie śliczne wydanie! - krzyknęła.
- Ejejej, to limitowana edycja piątego tomu ,,Wasurenaide", zabieraj łapy - warknęła Ayano wyrywając nieznajomej komiks z rąk. Od razu wzięła się za jego czyszczenie.
- Dobrze, już dobrze, już nic nie dotykam... Ooo, nowa część ,,Ai no daiyamondo", to jedna z lepszych gier dating sim! - podekscytowała się nieznajoma i chwyciła pudełko oglądając je w pełnym skupieniu.
- Czego nie rozumiesz w zdaniu "nie dotykaj"? - rzuciła zdenerwowana dziewczyna. - Słuchaj, wpadasz mi do domu, rozbijasz okno, a teraz jeszcze grzebiesz w moich rzeczach. Nawet się nie znamy! - wyjęła nieznajomej grę z rąk i natychmiast odłożyła na wyznaczone dla niej miejsce na półce.
- A tak, racja. Jestem Nakamura. Nakamura Yoko. - odezwał się nieproszony gość. - A teraz, skoro już się znaaamy... - wyciągnęła rękę w kierunku stojącej teraz na półce gry. - ...To może mogłabyś mi to pożyczyć, tak na tydzie- Uaaaa! - nie zdążyła dokończyć, bo Ayano chwyciła jej ramię i z wielką siłą pociągnęła na ziemię.
- Nie, nie, nie! Sama wyszłam po nią z domu w dniu premiery, byłam poza domem zdecydowanie dłużej, niż miałabym na to ochotę tylko po to, żeby zdobyć tą grę i nie pożyczyłabym jej nikomu! No, może poza senpai - mruknęła, uspokajając się trochę, ale zaraz szybko dodała - Agh, zapomnij.
- Jesteś niemiła - jęknęła Yoko płaczliwym tonem, po czym zrobiła minę zbitego szczeniaczka.
- Nie - powiedziała Ayano.
- Proszę.
- Nie.
- Proszę.
- Nie.
- Proszę.
- Argh! - zdenerwowała się dziewczyna i upadła na łóżko.
- Czyli mam to potraktować jako taaak...? - Yoko już chciała chwycić grę, ale Ayano zerwała się i chwyciła ją za obie ręce.
- Nie rozumiesz? Nie. Dotykaj. Moich. Rzeczy - wysyczała przez zęby.
- Okej - uśmiechnęła się dziewczyna i zdmuchnęła jasnobrązowy kosmyk włosów z twarzy.
- No, wreszcie się rozumiemy - uśmiechnęła się Ayano, po czym spojrzała na swój komputer - Ekhm...
- Cooo?
- Ten... Dam ci zagrać w ,,Ai ni dayamondo" na moim komputerze, ale pod warunkiem, że wykurzysz z niego Fuana.
- Już się robi, szefie! - Yoko wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Podwinęła długie, rękawy bluzki, które natychmiast opadły z powrotem, zbyt szerokie, by utrzymać się wyżej. - A co właściwie jest nie tak z tym komputerem? Jak na moje, wygląda wybitnie normalnie - przechyliła głowę, jakby to miało jej pomóc zobaczyć Fuana.
- Chwilę zanim postanowiłaś... odwiedzić - Ayano położyła nacisk na to słowo - mój pokój, włączyłam komputer, żeby obejrzeć anime, ale pojawiły się dziwne zakłócenia. Jakieś komunikaty, których nie zdążyłam przeczytać, potem jakby... fragmenty jakichś bajek? Minęły akurat, jak wylądowałaś u mnie na podłodze.
Ayano zauważyła, że Yoko zachowywała się jakoś dziwnie, kiedy ta mówiła. Złożyła ręce za plecami i uśmiechała się z zażenowaniem.
- Och, nie gadaj. To TEŻ twoja wina?! Umiesz coś poza powodowaniem kłopotów?!
- Hej, to nie moja wina! - broniła się brązowowłosa. - To te buty - usiadła na łóżku, podnosząc do góry jedną nogę odzianą w długie kozaki. Wskazała piętę, do które przyczepione było małe, białe skrzydełko - Widzisz, one pozwalają mi latać. To jest super! Polecam, jeśli jeszcze nie próbowałaś. Ale problem jest taki, że kiedy ich używam, powodują zakłócenia urządzeń elektrycznych. Czasem pokazują wydarzenia, które "widziały" poprzedniego dnia, gdy ich używałam, czasem przesyłają na ekrany to, o czym akurat myślę... Czuję się z tym super niekomfortowo! Wyobrażasz sobie taką transmisję twojego umysły na żywo?! - nakręciła się Yoko.
- Hah, gdyby trwała transmisja mojego umysłu, to psychika oglądających nie byłaby już taka sama - zaśmiała się cicho Ayano - Czekaj, przesyłają na ekrany, to o czym myślisz... Myślisz o bajkach?
- Tak! - odparła z dumą Yoko - Te wszystkie kreskówki są taaakie supeeer!
- O Boże... Hej, nie ruszaj niczego, nie dociera?! - krzyknęła Ayano, podczas gdy brązowowłosa mahou shoujo zachwycała się figurką gundama - Zostaw - wyrwała jej ją z rąk.
- Eeeeej! - zdenerwowała się Yoko. Ayano przebrała się w kigurumi lisa i zaczęła się kręcić na krześle.
- Ojeeeej, jak uroczoooo, kocham lisyyy - rozczuliła się Yoko, po czym mocno przytuliła dziewczynę.
- Puszczaj mnie! - warknęła i z całej siły odepchnęła niedokońcanieznajomą. Brązowowłosa uderzyła w ścianę, jednak nic sobie z tego nie robiła i była w tak samo dobrym humorze jak wcześniej.
- Hej, bo ja nie mam gdzie spać... Mogę tu zostać na noc? - spytała Yoko podnosząc dłoń na wysokość twarzy i przechylając głowę.
- Jak to nie masz gdzie spać? - spytała zdziwiona Ayano - I nie, nie możesz spać tu, to mój dom!
- No bo kiedy wyczułam Fuana, wybiegłam szybko z domu i tak jakby zatrzasnęłam klucze w środku - zaśmiała się z siebie samej Yoko - Nie chcę wybijać okna - Ayano popatrzyła na nią wzrokiem mówiącyn "Serio...?" - a ochrona nie przyjedzie o tej godzinie. Zadzwonię do nich jutro i razu się wyniosę, co ty na to?
- Jesteś. Naprawdę. Beznadziejna. - Ayano podeszła do szafy stojącej w pokoju, wyjęła z niej zielony futon i rzuciła go w stronę dziewczyny - Śpisz w salonie, jest na końcu tego korytarza - wskazała drzwi do swojego pokoju. Po zastanowieniu dodała jeszcze:
- Dwieście jenów za noc, wyżywienie nie jest wliczone.
- Proszę, masz dwa tysiące, nie chce mi się szukać dwustu - uśmiechnęła się Yoko wyjmując z kieszeni spódnicy pieniądze. Wyszła z pokoju zostawiając za sobą zszokowaną Ayano, ale po chwili wróciła - A twoi rodzice nie będą mieli nic przeciwko?
- Wyjechali, nie przejmuj się tym - odpowiedziała dziewczyna zapominając o pieniądzach i włączając ,,Ai no dayamondo".
- Miałaś mi dać zagrać!
- Tylko gdybyś naprawiła komputer, a z nim już jest w porządku. 
- Czyli mi nie dasz?
- Nie dam.
- Daj.
- Nope.
- Daj.
- Nope.
- Daj.
- Nope.
- Daj.
- Argh, siadaj - powiedziała Ayano przysuwając stołek do biurka.
- Mogę stworzyć postać?
- Nie.
- Proszę.
- Tutaj się nie złamię, uwielbiam tworzyć - uśmiechnęła się Ayano.
 
***
 
- Nie słuchaj go, on to mówi do każdej dziewczyny ze szkoły! - krzyknęła Ayano, przysuwając się do ekranu.
- Nie spoileruj! Ja w to jeszcze nie graaaałaaam! - Yoko odepchnęła dziewczynę, przesuwając tym samym jej krzesło na kółkach metr od biurka.
- Pff, rób co chcesz, ale nie mów potem, że nie ostrzegałam - wydęła policzki Ayano.
- Okej, to idę z nim - uśmiechnęła się szeroko brązowowłosa. Druga z dziewczyn przewróciła oczami - Oj daj spokój, on jest taki faaajny! - dodała Yoko, klikając na ekranie odpowiedź zgadzającą się na wspólne wyjście z bohaterem gry.
 
***
 
- Co za idiota! Ja mu zaufałam, a on mnie zostawił dla pierwszej lepszej dziewczyny! Aghh, jak mogłam być tak głupia?!
Ayano leżała w swoim łóżku. Już dawno przestała odpowiadać na dochodzące z salonu krzyki Yoko. Próbowała zasnąć, ale dziewczyna była zbyt głośna.
Ayano wstała, podeszła do biurka i wzięła z niego słuchawki. Podłączyła je do telefonu, włączyła odtwarzacz muzyki, wróciła do łóżka i wreszcie zasnęła, zastanawiając się, jak długo Yoko będzie jeszcze rozpaczać.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz