czwartek, 24 marca 2016

Duuuuuuużo mang, duuuużo anime~!

 
 
Ohayou~!
 
Od daaaawna nie robiłam podsumowania mango i animu. Nazbierało się tego dość dużo, jak na mnie,
więc nie wiem, czy zmieszczę się w jednym poście. Cóż, zobaczymy~ ^^
 
,,Wilcze dzieci", tom 2
 
 
Tak, jak wspominałam pisząc o poprzednim tomie, jestem naprawdę zachwycona kreską!
Pasuje do tej mangi ^^ Ogólnie, to i tak wolę pierwowzór, którym było anime i pewnie
już zawsze będę woleć, ale naprawdę miło jest ,,przeżyć" to wszystko jeszcze raz. 
Hanę chyba bardziej polubiłam w komiksowej wersji, jest jakoś tak bardziej... ludzka? Zachowuje się realistyczniej, widać, że pracuje, wychowuje dzieci, zajmuje się wszystkim, tęskni za mężem, ale mimo tylu obowiązków jest szczęśliwa. Yuki naprawdę nie lubię. ,,Ojejkujej, jestem inna, jak to ja mam źle, że nie interesuję się tym, co dziewczynki w klasie. Mamusiu,
uszyj mi ładną sukienkę, żeby mnie wszyscy lubili i żebym stała się dziewczęca~" ._. Really? ._.
Ame jest jedną z najlepszych postaci eveeeer~ *o* Już zdążyłam zapomnieć,
jak ja go lubię *o*  Jest na pewno mądrzejszy od swojej siostry, która z biegiem historii co raz bardziej mnie irytuje. W to, co przeżywa Ame można się naprawdę wczuć. Chciałabym kiedyś zrobić jego cosplay... Moja lista cosplay'i, które chcę zrobić jest za długa~ :')
 
 
 
 
,,Oblubienica czarnoksiężnika", tom 1
 
 
Gdy ten tytuł dopiero pojawił się w Polsce, to od razu mnie zaciekawił,
ale jakoś tak wyszło, że go nie kupiłam. Kompletnie o nim zapomniałam,
ale w końcu dostałam go na urodziny. Nie żałuję, że go przeczytałam, jest supi *-* Kreska jest naprawdę oryginalna, próżno szukać wielkich, shoujo'wych oczu. To, co zwróciło moją uwagę
to... wygląd głównej bohaterki. Czy Chise nie wygląda jak Madame Red z Kurosza? x3
Tylko kolor oczu jest inny. Chyba nie ma postaci, której bym nie polubiła. Angie jest taka faaajna,
mam nadzieję, że będzie w kolejnych tomach~ *^* I jeszcze te wszystkie koteły *^*
Ogólnie, jak na razie, to tytuł bardzo mi się podoba :3
 
 
 
 
,,K-ON!", tom 3
 
 
Ja nie chcę, żeby to był przedostatni tom ;w; Ta manga jest zbyt genialna,
żeby miała tylko 4 tomy ;w; Okładka nie podoba mi się w żadnym
stopniu ;_; Przecież Ritsu zazwyczaj jest taka łaaaadna! Jeśli chodzi o sam
tytuł, to oficjalnie stwierdzam, że K-ON!, Haganai i Silver Spoon
to najśmieszniejsze mangi ever *^* Jednak mam wrażenie, że Sawuś
jest mniej Sawusiowa, spoważniała i to mi się nie podoba ;w;
Wiem, że stara się być taką poważną panią profesor, ale bez przesady ;w;
A Pan Kermit z pokoju klubowego powinien być nowy członkiem zespołu! Mógł by grać na...
Zaraz, na czym grają żaby? Mógłby śpiewać, o! *^* Najlepiej na festiwalu. One mają taki talent (ekhm, a zwłaszcza Yui...), że powinny tam wystąpić, a nie tylko oglądać.
 
 
 
 
,,Servamp", tom 3
 
 
Lily na okładce, Lily na okładce, Lily na okładce, awwww *o* Zazwyczaj nie kupuję
mang na konwentach, ale ten tomik musiałam wziąć, bo Lily ;w; Przyznam, że zaczynam się
powoli gubić w tych wszystkich postaciach i ogólnie we wszystkim. Nie jest tak źle,
jak z Homestuck'iem, bo można cokolwiek ogarnąć, ale i tak xD W sumie, gdyby to było
trudniejsze do zrozumienia niż HS (w którym pies powstał z kota i książki, kocham Homestuck'owe drzewo genealogiczne), to to by było bardzo dziwne XD Ekhm, w każdym razie, pojawiają się kolejne postacie - Tetsu i jego servamp, Hugh the Dark Algernon III. Przyznam, że obaj mnie irytują, a Hugh wręcz utrudnia czytanie (*^^*) Tetsu czasem po prostu rozśmiesza swoją głupotą, ale servamp pychy... Argh! Jak dobrze, ze jest Lily ;w; I Kuro ;w; I Tsubaki, i Sakuya, i Berukia ;w; Właśnie się zorientowałam, że przy każdym tytule opowiadam tylko o postaciach. Dla mnie postacie są najważniejsze, nawet fabuła jest tylko dodatkiem. To właśnie dlatego płaczę przy Life is Strange, zwłaszcza, gdy jest ta alternatywna rzeczywistość xD Chloe jest supi ;w; Dlaczego ona umiera z jakieś 6-7 razy? ;w; Dlaczego tam prawie każdy choć raz umiera i płaczę nawet gdy Nathan umiera? ;w; I dlaczego teoretycznie piszę o Servampie,
a wspomniałam już o Homestuck'u i LiS, które nawet nie są mangami? Dx
 
 
 
 
,,Kuroshitsuji", tom 6
 
 
Kurosz, Kurooosz, hihi ^^ Mimo, że oglądałam ,,Kuroshitsuji: Book of Circus",
to ten tomik czytało mi się bardzo przyjemnie... To znaczy, może nie do końca,
biorąc pod uwagę, że wzięłam się za niego zaraz po skończeniu ,,Wilczych dzieci", ,,lekka" różnica w klimacie :') Cielak oficjalnie stał się moim mistrzem, nikt nie obiera ziemniaków tak wspaniale, jak on, Doll z pewnością podziela mój entuzjazm *^* ,,Smile! Czemu na obierkach jest więcej ziemniaka niż w samym ziemniaku?!"- dlaczego mnie tak śmieszą takie proste rzeczy? x"D Moimi ulubionymi cyrkowymi postaciami są, podobnie jak w przypadku anime, Doll oraz Beast. Plus polubiłam Dagger'a, ze swoją miłością do Beast jest tak bardzo yandere *^* Dodatkowo jeszcze ta okładka,
taka kuroi~ *w* Awwww *w* A tak propos Kurosza, też się tak cieszycie na ,,Kuroshitsuji: Book of Atlantic"? *^*
 
 
 
 
,,Haganai - Nie mam wielu przyjaciół", tom 3
 
 
 Kolejny tom jednej z najśmieszniejszych mang *^* Przyznam, że ja już naprawdę nie wiem,
kogo tam lubię, a kogo nie xD Obecnie chyba najbardziej Kodakę~.
Narysuję okładkę tego doujina o robotach, obwinę nim ten tomik, otworzę na stronach z mechami i zrobię cosplay Riki! *^* Chciałabym WRESZCIE powiedzieć coś o fabule, ale w przypadku
tego tytułu będzie to raczej trudne... Mogę opowiedzieć o tym jak poznali się Rika i Kodaka, czym Rika się interesuje, jak Yozora grozi Marii i wiele, wiele więcej... Mogłabym, ale to może zabrzmieć lekko ecchi xD Czyli zostaję przy postaciach, yaaaay~! Maria
jest bardzo, ekhm, ciekawą postacią... Nie ma to jak mieć 10 lat i być zakonnicą - nauczycielką :'3
 Mimo wszystko, dzięki niej polubiłam Yozorę. Zaczęła mi jakoś przypominać Ayano z Yandere
Simulator, naprawdę nie wiem czemu xD Yandere-chan chyba nikomu nie grozi, a przynajmniej ja nie kojarzę, żeby tak było... Mają podobny kolor włosów, o! XDDD Cóż, chcę już przeczytać kolejny tomik ^^
 
 
 
 
,,Another", tom 1
 
 
Ten tytuł zaciekawił mnie, m.in. tym, że sposoby śmierci są naprawdę ciekawe,
a nie kolejne nie gore, nie horror, a jakieś nie-wiadomo-co. Chciałam obejrzeć anime, ale w końcu pożyczyłam mangę od Magdy i nie żałuję, bo zakochałam się w tej kresce *-* Postacie są naprawdę fajne, bo nikt nie jest przerysowany. Mamy realistycznych uczniów o realistycznym charakterze z realistycznymi zainteresowaniami i przeżyciami. Główny bohater interesuje się horrorami, ale nie zajmuje mu to 99% życia, tak jak to jest z hobby w niektórych seriach. Wszystko dopełnia motyw lalek *-* Ta manga jest supi *-* Gdy zaczynałam czytać, to znałam już niektóre sposoby, w jakie giną postacie (parasolka, szkło, winda...), ale mimo to pierwszy tomik czytało mi się bardzo przyjemnie ^u^

 
 
 
 
,,Otome wa Boku ni Koishiteru"
 
 
Raz mówię, że to anime jest świetne, a raz, że gorszego nie widziałam, nie umiem się zdecydować.
Z jednej strony pomysł jest bardzo fajny, do postaci się przywiązałam, humor, mimo, że typowy w takich seriach, naprawdę śmieszy, uroczy opening, ładna kreska... Niestety twórcy dopiero pod koniec sobie przypomnieli o fabule. Nie, tego fabułą nie można było nazwać. Chyba miało być romantycznie, ale coś nie wyszło ._.
O co w zasadzie chodzi? Mizuho poznaje ostatnią wolę swojego dziadka, według której ma pójść do szkoły, do której uczęszczała jego mama. Żeńskiej szkoły. Kto wie, może Mizuho by się wycofał,
ale pojawia się jego przyjaciółka - Mariya. Chłopak dzięki niej przechodzi przemianę i staje się dziewczyną. Wszystko jest pięknie, ma przyjaciół, zostaje Starszą Siostrą, bla, bla, bla, ale pojawia się coraz więcej osób, które utrudniają sytuację, m.in. Shion, która błyskawicznie odkrywa sekret. Mamy również ducha (tak, to Ichiko, której córką jest Anake  z Anime High), dwie moe, tsundere przewodniczącą szkoły... Wiem, bardziej poetycko się nie da. Gdy ,,fabuła" jeszcze się nie ,,rozkręcała", to to były naprawdę świetne postacie. Potem Mariya zaczyna się zakochiwać w Mizuho, po czym się rozchorowała. Chłopak, ekhm, troskliwie się nią opiekuje, a ona zaczyna go unikać. Ech, przecież musi być jak w słabym shoujo, ona zapomina czegoś tam z pokoju, więc on biega po całej szkole, by jej to dać. Potem zdumienie, ,,tak się nabiegałeś dla mnie". Cóż, żeby nie było za łatwo nasza kochana przewodnicząca, która robiła aferę nawet o to, że Kana ma we włosach różową kokardę (statut nie zabrania, ale przecież to niedopuszczalne), Takako, również się w nim zakochuje.  Grają w sztuce - Julią jest Takako, Romeo to Mizuho. Udają, że się całują, Mariya wybiega z płaczem, ,,on ma być miły tylko dla mnie". Nawet bym się nie zdziwiła, gdyby stała się yandere i zabiła Takako. Albo lepiej, wszystkie dziewczyny ze szkoły, a przewodnicząca by bez sensu stała pod drzewem, jak w Yandere Simulator! Koniec końców, Mariya idzie z chłopakiem na randkę. W między czasie na Takako napadają chyba złodzieje. Randka się kończy, a nasz jakże męski bishounen Mizuho ratuje damę. Koniec, sekret odkryty. Przepraszamy, idziemy na bal. Całujemy się z przewodniczącą, ale ona niechcący prawie z Mariyą (z tego co pamiętam, to światła były zgaszone, stąd pomyłka). 
Dobrze, skończyłam narzekać na ,,fabułę". To nie koniec, ponieważ rysownicy chyba uwierzyli Mizuho i zrobili z niego prawdziwą dziewczynę. Zbliżają się zajęcia w basenie. Mariya stara się znaleźć strój dla chłopaka, widzimy go w kilku. Fajnie, że w bikini ma prawdziwy biust, oby tak dalej, jakiś cosplay'owy dodatek chyba. Gdy Mariya przegląda album ze zdjęciami, mamy fotkę z dzieciństwa, na którym Mizuho ma żeński jednoczęściowy kostium kąpielowy ._.
Ech, chyba nie wymazałam tego tytułu z pamięci tylko z sentymentu (pierwsze animu shoujo-ai~)
i ze względu na niektóre postacie.
 
 
Jeden z odcinków nie działał na żadnej ze stron, na których zazwyczaj oglądam,
więc musiałam obejrzeć na jakiejś innej. Wreszcie znalazłam. Patrzę w gatunki
i chyba ktoś dawał wszystko jak leci. Tam, gdzie zazwyczaj oglądam (i jak być powinno): shoujo-ai, komedia, szkolne.
Na tej stronie: shoujo-ai, yuri (w sumie to jest okej, przecież w Japonii nie ma podziału na yuri i shoujo-ai, jest tylko yuri), shounen-ai, yaoi, komedia, dramat, szkolne,
ecchi, a nawet hentai. Warto wiedzieć ._.
 
 
,,Ai Mai Moe CAN Change!"
 
 
Jednoodcinkowe OVA będące reklamą dla gry Moe CAN Change! -MyRoid4life-. Grę polecam, anime wręcz przeciwnie. Zanim obejrzałam, przeczytałam recenzje, wszystkie były negatywne, ale musiałam zobaczyć ukochane postacie z gry w animacji. Zmarnowałam przez to jakieś 15 minut swojego życia.
Zacznijmy od tego, że anime pokazuje MCC jako grę, która polega tylko na ubieraniu naszych postaci. Pffff, nie oszukujmy się, głównie o to chodzi, ale są też eventy, tworzymy charakter MyRoid'a. Gdzie to się podziało? Chyba, że dziewczyny zmieniające strój za pomocą aplikacji jakoś to pokazują, a ja po prostu tego nie widzę. Przyznam, że jedyne co sprawiło, że nie zasnęłam oglądając, są kreska i postacie. Jak tu się nie uśmiechnąć, widząc Kannę w stroju kappy wylatującą wysooooko w powietrze? :'3
 
 
 
Tego animu zdecydowanie nie polecam, nawet nie obejrzałam go do końca, to było naprawdę nudne.
Nie pamiętam już, o co w tym wszystkim chodziło. Chyba MyRoid był jakimś wynalazkiem Doc,
Sarali próbowała coś zdziałać przy Chie i Annie, Kanna po prostu chodziła zdenerwowana,
AI oraz MI siedziały na kolumnach... Nie wiem,
naprawdę już nie pamiętam, to było zbyt nudne :') Nie mogę sobie nawet przypomnieć,
czy była tam Irara, która jest jedną z moich ulubionych postaci (nieee, wcale nie dlatego, że jest yandere). Ech, chyba nie mogę już nic więcej powiedzieć o tym tytule...
 
 
 
 
,,Yuru Yuri"
 
 
Jak miło, wreszcie w tym poście pojawił się tytuł, o którym mogę się wypowiedzieć
w stu procentach pozytywnie *-* Opisy mogą brzmieć słabo, ot, grupka moe zakłada
klub szkolny, w którym robi absolutnie nic, na dodatek mamy shoujo-ai.
I jak takie coś ma mieć wciągającą fabułę dającą do myślenia? Odpowiedź jest prosta, nie ma.
To po prostu szkolna komedia śmiesząca od pierwszego odcinka do samego końca, bez żadnych głębokich wątków. Każdy odcinek jest o czymś innym, ale ogląda się naprawdę przyjemnie.
Postacie mają różne charaktery, nie ma problemu z identycznymi, przesłodzonymi moe.
Najbardziej polubiłam Yui i Kyouko, chociaż Chitose też jest fajna ^^ Miano najbardziej
irytującej postaci należy doooo Sakurakooo~!
Gdzie w zasadzie mamy shoujo-ai? Głównie w fantazji Chitose i Chizuru. Jeśli chodzi o prawdziwe życie postaci,  to wygląda to następująco, ekhm: Kyouko kocha Chinatsu, Chinatsu Yui,
Ayano (właśnie się zorientowałam, że ona się nazywa jak moja yandere ocka oraz Yandere-chan
z Yandere Simulator, to nie może być przypadek~) Kyouko, Chitose shipuje Ayano z Kyouko, a Chizuru Chinatsu z Ayano.
 
 
Przyznam, że to jedyne anime, którego prawie połowę obejrzałam za jednym zamachem.
Jeśli szukacie dobrej komedii, to naprawdę polecam!
 
 
 
Posłuchajcie openingu, utyka w głowie i cały dzień się śpiewa ,,yuru yu ra ra ra ra yuru yuri".
 
 
,,Maria-sama ga Miteru"
 
 
Jak na razie nie wiem o tej serii zbyt wiele, ponieważ dopiero zaczęłam ją oglądać.
Polecił mi ją Josh ^^ Jak na razie tytuł zapowiada się naprawdę
fajnie. Przede wszystkim urzekła mnie kreska, jeszcze nigdzie nie widziałam podobnej *w* 
Cóż, trudno mi na razie cokolwiek więcej powiedzieć ^^"
 
 
 
Uffff, wszystkie tytuły się zmieściły *-* Tak jeszcze powiem, że zamierzam umieścić
na blogu dwa nowe działy postów: jeden o japońskich grach, a drugi o tym, jak różne rzeczy
w mangach zmieniały się na przestrzeni lat c: Postaram się niedługo więcej o tym napisać ^^

środa, 2 marca 2016

LIfe, life is beautiful... Mahou Shoujo POWER!




Ohayou! ^^
Razem z Magdą zaczęłam pisać opowiadanie. Madzia wymyśliła postać Yoko,
a ja Ayano, a teraz, proszę, piszemy książkę o nich! x3 Narysowałam obie postacie w wersji chibi.
Przyznam, że jestem zadowolona z tego rysunku, biorąc pod uwagę, ze od bardzo, bardzo dawna nie robiłam nic takiego na komputerze :3 Co o tym myślicie~?
 
Mamy nadzieję, że opowiadanie Wam się spodoba! Prosimy u szczere opinie, będziemy również wdzięczne za rady ^^ <= Uhuhu, to zdanie zabrzmiało tak poważnie xD 
 
 

Rozdział 1

- Potatorain! - krzyknęła Ayano wybijając się w powietrze. Gdy ziemniaki zdekoncentrowały Fuana, dziewczyna uderzyła go patelnią. Potwór zawył z bólu, a po chwili upadł na ziemię. Chciała wyjąć jego oko, ale on chwycił ją w pasie i przyciągnął do siebie.
- Twoje oko miało być ozdobą na naszyjniku senpai, ty... - zdenerwowała się Ayano i zabiła go wbijając frytkę w jego kręgosłup. Psychopatyczny uśmiech nie schodził jej z twarzy. Nagle usłyszała szmer dobiegający zza krzaków. Zobaczyła piękną dziewczynę ubraną w białą sukienkę. Jej lśniące włosy były ozdobione wiankiem. Wyraz twarzy o azjatyckich rysach zdawał się mówić ,,pomóż mi".
-Agh, co ty robisz? Nie widzisz, że nie jest tu bezpiecznie? - warknęła Ayano. Tylko tego jej brakowało - kogoś, kto nieświadomie trafia na pole walki. I teraz ona oczywiście musi tą dziewczynę ratować, bo przecież jest "bohaterką" i to jej "obowiązek". Według obliczeń Ayano powinna mieć wystarczająco czasu, zanim zjawią się tu kolejne Fuany, by zabrać tego Bogu-ducha-winnego człowieka w bezpieczne miejsce. Skoczyła przed siebie i szybko podbiegła do dziewczyny, chwyciła ją w pasie i szykowała się już do skoku na dach pobliskiego domu, gdzie nieznajoma do czasu walki powinna być bezpieczna, ale coś przytrzymało ją na ziemi. Popatrzyła na dziewczynę i zauważyła, że jej wygląd się zmienił. Skóra przykleiła się do kości, jedno oko jakby straciło nerwy i odleciało w stronę środka czaszki, natomiast źrenica drugiego rozszerzyła się nienaturalnie. Potwór uśmiechnął się, pokazując połamane kły.
-Świetnie! Zawsze marzyłam o uratowaniu Fuana! Dzięki, zrobiłeś mi dzień - przewróciła oczami Ayano. Zorientowała się, że nie da sobie rady. Nie była jeszcze zbyt doświadczoną mahou shoujo, została nią dopiero pół roku temu. Jednak zwykłe morderstwa... Od dwóch lat zabija dla swojej senpai. Pobiegła do domu, a Fuan gonił ją przez całą drogę. W trakcie dołączył do niego kolejny. Wyglądał jak pies przebity kataną, a z jego pyska kapała krew. Ugryzł dziewczynę w nogę, ale ona rzuciła w niego ziemniakiem.
- Jeszcze... Tylko... Trochę... - wydyszała dobiegając do drzwi. Weszła do swojego pokoju i wzięła nóż. Wyjrzała przez okno. Zobaczyła, że psopodobny Fuan leży martwy na chodniku. Czyli jeden z głowy.
- No, gdzie jesteś, pokaż się - szepnęła Ayano, ale potwora nigdzie nie było. Spojrzała na biurko, na szafę, na łóżko. W końcu popatrzyła na sufit. Widok wiszącego na jej suficie Fuana, którego głowa jest przekręcona w nienaturalny sposób... To chyba najnormalniejsze, co widziała przez ostatnie kilka miesięcy.
- Aha, tu jesteś! Miło było cię poznać, ale... - w tym momencie Fuan rzucił się na nią, a ta szybko odskoczyła na bok, wymachując nożem i odcinając potworowi rękę.
- Nieładnie, nie dałeś mi dokończyć monologu - rzuciła, wskakując na stolik stojący w kącie pokoju. - Takie niegrzeczne dziewczynki jak ty - ugięła nogi. - Nie mają prawa- wyskoczyła w powietrze, kierując się ku Fuanowi. - Żyć!! - wykrzyknęła, w locie wbijając nóż w czaszkę potwora i lądując na podłodze. Ayano oparła się dłońmi o kolana, dysząc ciężko. W tym czasie ciało Fuana zaczęło rozpuszczać się w brązowo-czarną breję, która szybko wyparowała, pozostawiając na podłodze tylko pojedynczy, ostry kieł.
-Cóż, nie jest to oko, ale od biedy wystarczy na ozdobę zastępczą naszyjnika - powiedziała, podnosząc ząb dwoma palcami. Wyglądało na to, że w okolicy nie ma już nikogo ani niczego próbującego ją zabić. Była na tyle zmęczona, że schowała kieł do pudełka i włączyła komputer z zamiarem obejrzenia ulubionego anime. W tym momencie z głośników rozległ się krzyk przerywany dziwnymi szmerami. Na ekranie pojawił się komunikat, a następnie kadry z kreskówek, które zmieniały się co kilka sekund.
- Super, nawet mój komputer jest zafuaniony - mruknęła. Po chwili ktoś rozbił okno. Ayano odskoczyła do tyłu. Kawałek szkła wbił się w jej ramię. Siedziała na podłodze patrząc na ranę. Przez ramę okienną wskoczyła dziewczyna wyglądająca jak mahou shoujo. Stanęła nad Ayano z łukiem.
- Nie bój się, nieznajoma! Przybyłam tu od razu, gdy mój szósty zmysł wykrył Fuana. Odsuń się, a ja zaraz cię uratuję! - dziewczyna stanęła w bohaterskiej pozie, peleryna, którą miała na plecach powiewała jej na wietrze, który przedostawał się do pokoju przez wybite okno. Nastała niezręczna cisza, którą przerwała Ayano.
- Ładowanie się ludziom do domów przez wybite szyby... To u ciebie normalne, tak? Taki zwyczaj na piątkowe wieczory? Rozumiem, a skoro już mamy to za sobą to może... wyjdziesz? Mi z domu...? - pomachała dłońmi w odganiającym geście. Nieznajoma popatrzyła na dziewczynę.
- A, sorki, byłam pewna, że mam tu Fuana do pokonania... - powiedziała, wyraźnie zmieszana, pocierając ręką kark. Przypatrzyła się Ayano, która, uznając, że nie było wcześniej potrzeby się przebierać, nadal miała na sobie strój mahou shoujo - Chwila... To ty go zabiłaś?
- Ta. A teraz jakbyś mogła wreszcie wyjść, bo mam... - nie dokończyła, bo dziewczyna w pelerynie błyskawicznie podbiegła do regału z mangami.
- Łaaał, jakie śliczne wydanie! - krzyknęła.
- Ejejej, to limitowana edycja piątego tomu ,,Wasurenaide", zabieraj łapy - warknęła Ayano wyrywając nieznajomej komiks z rąk. Od razu wzięła się za jego czyszczenie.
- Dobrze, już dobrze, już nic nie dotykam... Ooo, nowa część ,,Ai no daiyamondo", to jedna z lepszych gier dating sim! - podekscytowała się nieznajoma i chwyciła pudełko oglądając je w pełnym skupieniu.
- Czego nie rozumiesz w zdaniu "nie dotykaj"? - rzuciła zdenerwowana dziewczyna. - Słuchaj, wpadasz mi do domu, rozbijasz okno, a teraz jeszcze grzebiesz w moich rzeczach. Nawet się nie znamy! - wyjęła nieznajomej grę z rąk i natychmiast odłożyła na wyznaczone dla niej miejsce na półce.
- A tak, racja. Jestem Nakamura. Nakamura Yoko. - odezwał się nieproszony gość. - A teraz, skoro już się znaaamy... - wyciągnęła rękę w kierunku stojącej teraz na półce gry. - ...To może mogłabyś mi to pożyczyć, tak na tydzie- Uaaaa! - nie zdążyła dokończyć, bo Ayano chwyciła jej ramię i z wielką siłą pociągnęła na ziemię.
- Nie, nie, nie! Sama wyszłam po nią z domu w dniu premiery, byłam poza domem zdecydowanie dłużej, niż miałabym na to ochotę tylko po to, żeby zdobyć tą grę i nie pożyczyłabym jej nikomu! No, może poza senpai - mruknęła, uspokajając się trochę, ale zaraz szybko dodała - Agh, zapomnij.
- Jesteś niemiła - jęknęła Yoko płaczliwym tonem, po czym zrobiła minę zbitego szczeniaczka.
- Nie - powiedziała Ayano.
- Proszę.
- Nie.
- Proszę.
- Nie.
- Proszę.
- Argh! - zdenerwowała się dziewczyna i upadła na łóżko.
- Czyli mam to potraktować jako taaak...? - Yoko już chciała chwycić grę, ale Ayano zerwała się i chwyciła ją za obie ręce.
- Nie rozumiesz? Nie. Dotykaj. Moich. Rzeczy - wysyczała przez zęby.
- Okej - uśmiechnęła się dziewczyna i zdmuchnęła jasnobrązowy kosmyk włosów z twarzy.
- No, wreszcie się rozumiemy - uśmiechnęła się Ayano, po czym spojrzała na swój komputer - Ekhm...
- Cooo?
- Ten... Dam ci zagrać w ,,Ai ni dayamondo" na moim komputerze, ale pod warunkiem, że wykurzysz z niego Fuana.
- Już się robi, szefie! - Yoko wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Podwinęła długie, rękawy bluzki, które natychmiast opadły z powrotem, zbyt szerokie, by utrzymać się wyżej. - A co właściwie jest nie tak z tym komputerem? Jak na moje, wygląda wybitnie normalnie - przechyliła głowę, jakby to miało jej pomóc zobaczyć Fuana.
- Chwilę zanim postanowiłaś... odwiedzić - Ayano położyła nacisk na to słowo - mój pokój, włączyłam komputer, żeby obejrzeć anime, ale pojawiły się dziwne zakłócenia. Jakieś komunikaty, których nie zdążyłam przeczytać, potem jakby... fragmenty jakichś bajek? Minęły akurat, jak wylądowałaś u mnie na podłodze.
Ayano zauważyła, że Yoko zachowywała się jakoś dziwnie, kiedy ta mówiła. Złożyła ręce za plecami i uśmiechała się z zażenowaniem.
- Och, nie gadaj. To TEŻ twoja wina?! Umiesz coś poza powodowaniem kłopotów?!
- Hej, to nie moja wina! - broniła się brązowowłosa. - To te buty - usiadła na łóżku, podnosząc do góry jedną nogę odzianą w długie kozaki. Wskazała piętę, do które przyczepione było małe, białe skrzydełko - Widzisz, one pozwalają mi latać. To jest super! Polecam, jeśli jeszcze nie próbowałaś. Ale problem jest taki, że kiedy ich używam, powodują zakłócenia urządzeń elektrycznych. Czasem pokazują wydarzenia, które "widziały" poprzedniego dnia, gdy ich używałam, czasem przesyłają na ekrany to, o czym akurat myślę... Czuję się z tym super niekomfortowo! Wyobrażasz sobie taką transmisję twojego umysły na żywo?! - nakręciła się Yoko.
- Hah, gdyby trwała transmisja mojego umysłu, to psychika oglądających nie byłaby już taka sama - zaśmiała się cicho Ayano - Czekaj, przesyłają na ekrany, to o czym myślisz... Myślisz o bajkach?
- Tak! - odparła z dumą Yoko - Te wszystkie kreskówki są taaakie supeeer!
- O Boże... Hej, nie ruszaj niczego, nie dociera?! - krzyknęła Ayano, podczas gdy brązowowłosa mahou shoujo zachwycała się figurką gundama - Zostaw - wyrwała jej ją z rąk.
- Eeeeej! - zdenerwowała się Yoko. Ayano przebrała się w kigurumi lisa i zaczęła się kręcić na krześle.
- Ojeeeej, jak uroczoooo, kocham lisyyy - rozczuliła się Yoko, po czym mocno przytuliła dziewczynę.
- Puszczaj mnie! - warknęła i z całej siły odepchnęła niedokońcanieznajomą. Brązowowłosa uderzyła w ścianę, jednak nic sobie z tego nie robiła i była w tak samo dobrym humorze jak wcześniej.
- Hej, bo ja nie mam gdzie spać... Mogę tu zostać na noc? - spytała Yoko podnosząc dłoń na wysokość twarzy i przechylając głowę.
- Jak to nie masz gdzie spać? - spytała zdziwiona Ayano - I nie, nie możesz spać tu, to mój dom!
- No bo kiedy wyczułam Fuana, wybiegłam szybko z domu i tak jakby zatrzasnęłam klucze w środku - zaśmiała się z siebie samej Yoko - Nie chcę wybijać okna - Ayano popatrzyła na nią wzrokiem mówiącyn "Serio...?" - a ochrona nie przyjedzie o tej godzinie. Zadzwonię do nich jutro i razu się wyniosę, co ty na to?
- Jesteś. Naprawdę. Beznadziejna. - Ayano podeszła do szafy stojącej w pokoju, wyjęła z niej zielony futon i rzuciła go w stronę dziewczyny - Śpisz w salonie, jest na końcu tego korytarza - wskazała drzwi do swojego pokoju. Po zastanowieniu dodała jeszcze:
- Dwieście jenów za noc, wyżywienie nie jest wliczone.
- Proszę, masz dwa tysiące, nie chce mi się szukać dwustu - uśmiechnęła się Yoko wyjmując z kieszeni spódnicy pieniądze. Wyszła z pokoju zostawiając za sobą zszokowaną Ayano, ale po chwili wróciła - A twoi rodzice nie będą mieli nic przeciwko?
- Wyjechali, nie przejmuj się tym - odpowiedziała dziewczyna zapominając o pieniądzach i włączając ,,Ai no dayamondo".
- Miałaś mi dać zagrać!
- Tylko gdybyś naprawiła komputer, a z nim już jest w porządku. 
- Czyli mi nie dasz?
- Nie dam.
- Daj.
- Nope.
- Daj.
- Nope.
- Daj.
- Nope.
- Daj.
- Argh, siadaj - powiedziała Ayano przysuwając stołek do biurka.
- Mogę stworzyć postać?
- Nie.
- Proszę.
- Tutaj się nie złamię, uwielbiam tworzyć - uśmiechnęła się Ayano.
 
***
 
- Nie słuchaj go, on to mówi do każdej dziewczyny ze szkoły! - krzyknęła Ayano, przysuwając się do ekranu.
- Nie spoileruj! Ja w to jeszcze nie graaaałaaam! - Yoko odepchnęła dziewczynę, przesuwając tym samym jej krzesło na kółkach metr od biurka.
- Pff, rób co chcesz, ale nie mów potem, że nie ostrzegałam - wydęła policzki Ayano.
- Okej, to idę z nim - uśmiechnęła się szeroko brązowowłosa. Druga z dziewczyn przewróciła oczami - Oj daj spokój, on jest taki faaajny! - dodała Yoko, klikając na ekranie odpowiedź zgadzającą się na wspólne wyjście z bohaterem gry.
 
***
 
- Co za idiota! Ja mu zaufałam, a on mnie zostawił dla pierwszej lepszej dziewczyny! Aghh, jak mogłam być tak głupia?!
Ayano leżała w swoim łóżku. Już dawno przestała odpowiadać na dochodzące z salonu krzyki Yoko. Próbowała zasnąć, ale dziewczyna była zbyt głośna.
Ayano wstała, podeszła do biurka i wzięła z niego słuchawki. Podłączyła je do telefonu, włączyła odtwarzacz muzyki, wróciła do łóżka i wreszcie zasnęła, zastanawiając się, jak długo Yoko będzie jeszcze rozpaczać.