niedziela, 10 stycznia 2016

Rysunki, Anime High i Go.To.Sleep

Ohayou! ^^
 
Sądzę, że wszystkie osoby czytające tego bloga wiedzą, czym jest Anime High, ale...
Co to Go.To.Sleep? To fanfiction, które niedawno zaczęłam pisać. Stwierdziłam,
że chciałabym wymyślić coś związanego z creepypastą, którą niedawno zaczęłam się interesować. Od teraz, oprócz Anime High, będę tutaj wstawiać również tego fanfic'a :3 Przyznam, że trochę
boję się Waszej reakcji... Ja wiem, jak bardzo to jest beznadziejne. Przyzwyczaiłam się już
do pisania AH, a G.T.S będzie zupełnie inne. Fanfiction, w którym narratorem jest Jeff, moim zdaniem, jest bardzo trudno napisać... To nieobliczalna postać, maszyna do zabijania... Mam nadzieję, że z każdym rozdziałem coraz lepiej ^^ Poza tym, widzę już, jak wiele hejtów zobaczę
pod tym postem, biorąc pod uwagę, że głównym bohaterem fanfiction jest Jeff the Killer. Dlatego już na wstępie podkreślam, że nie jestem żadną psychofangirl x3 Jeśli znacie jakieś niezbyt creepy/psycho/obrzydliwe creepypasty, w których występują znane postacie, to piszcie ich tytuły w komentarzach! Do tej pory przeczytałam Jeff the Killer, Jane the Killer, BEN Drowned, Laughing Jack, Eyeless Jack, Eyeless Jack - geneza i Ticci Toby. Ach, mam takie pytanie! Jak nazywa się creepypasta, w której występuje Candy Pop? Zainteresowała mnie ta postać ^^ I jeszcze jedno pytanko, znacie może jakieś fajne polskie fanfiction o creepypaście?
 
Nie przedłużając przejdę do pierwszej części posta, czyli kilku rysunków ^u^
 
 
Podczas Japaniconu zdobyłam naprawdę wspaniały cienkopis! *^*
Pod pretekstem przetestowania go narysowałam przypadkową dziewczynę, mangową wersję
Kyary Pamyu Pamyu, paczałkę, Sailor Moon w wersji chibi, Sock'a z ,,Welcome to Hell" wzorowanego na oryginalnym art'cie (nie mam pojęcia jak się odmienia to słowo...) narysowanym przez Ericę Wester i kota w ciężkim szoku.
 
 
Robotica-chaaan~ *^*
To pierwszy rysunek, który kolorowałam promarkerami.
Jestem z niego całkiem zadowolona ^^
 

Drugi rysunek pokolorowany promarkerami.
Ech, bardzo bałam się dokończyć ten uśmiech, myślałam, że zepsuję rysunek...
Jeff jest trudną postacią do narysowania, ale chyba jest dobrze, prawda? ^^"
Sądzę, że zrobię jeszcze rysunki Laughing Jack'a i Ticci Toby'ego *^*
 
Przechodzę do Anime High. Chciałam dodać ten rozdział w święta,
ale nie zdążyłam go skończyć, dlatego jest teraz ^^
 
 
ANIME HIGH - ROZDZIAŁ 5

- A tak w zasadzie, to co zamierzasz jej kupić? - spytała Anake, nie zważając na to, że latając przyciąga uwagę przechodniów. 
- Ech... Nie zastanawiałam się nad tym - odpowiedziałam. Zaraz, przecież nie powiedziałam o co chodzi! Podczas godziny wychowawczej pani e Mon zszokowała całą klasę byciem nadzwyczajnie miłą. Postanowiła, że każdy kupi prezent dla swojego współlokatora. Jest sobota, więc chciałam pójść poszukać czegoś dla Ally, a Caroline powiedziała, że pójdzie razem ze mną i kupi jakąś biżuterię dla Lune. Anake dołączyła do nas, ale zawsze, gdy próbowała powiedzieć z kim mieszka, z nieznanego mi powodu Caro nie pozwalała jej. 
- Ja bym jej kupiła coś kawaii! -zaproponowała czarnowłosa, bawiąc się kocimi uszkami doczepionymi do jej czapki. 
- Mogę jej kupić podręcznik obsługi komputera, przynajmniej się czegoś nauczy... O, może tutaj wybierzesz coś dla Lune? - oznajmiłam wskazując na sklep z biżuterią. Weszłyśmy do niego. Lune pewnie byłaby zachwycona, w końcu ona to ona... Ja naprawdę nie wiem, co ona w tym widzi, przecież wszystkie te naszyjniki i bransoletki wyglądają tak samo! Nie wspominając już o pierścionkach!
- Co się stało Caroline? - spytała mnie Anake. Odwróciłam się. Czerwonooka płakała. 
- Co się stało? - podeszłam do niej. 
- Bierzemy tę - wyszeptała wskazując na bransoletkę wysadzaną niebieskimi kamieniami szlachetnymi. Biorąc pod uwagę cenę, chyba były sztuczne, ale ja tam się nie znam. Pomogłam uspokoić się Caroline i mocno ją przytuliłam. Anake wyglądała na bardzo zdenerwowaną. Po chwili podbiegła do mnie i wskoczyła mi na plecy. Jest duchem, więc nie przeszkadzało mi to. Kupiłyśmy bransoletkę i wyszłyśmy ze sklepu. 
                                                                          * * *      
- Anake, błagam, zdecyduj się - powiedziałam trzymając mnóstwo fiolek z perfumami. Brązowooka postanowiła kupić swojej wciąż nieujawnionej współlokatorce perfumy. Oczywiście to ja musiałam trzymać fiolki, które jej się spodobały. Nawet nie sprawdzała zapachu, liczyło się tylko opakowanie. 
- Caro-chan, proszę, pomóż mi - wyszeptałam błagalnym tonem starając się nie upuścić tych wszystkich butelek. Niestety czarnowłosa była zbyt zajęta zachwycaniem się zapachem perfum ,,Kawaii Neko: Macaroons" by zauważyć, że coś do niej mówię. Po jakichś dwóch godzinach wreszcie wyszłyśmy ze sklepu. Oczywiście Anake wzięła perfumy w najładniejszym opakowaniu. Zapach się dla niej nie liczy. 
- Wiesz już co kupisz Ally? - spytała Caroline. 
- Nie. Bardzo ciężko jest wybrać dla niej prezent. Mogłabym jej dać przybory plastyczne, ale natychmiast wybuchnęłaby płaczem, że nie umie rysować, ignorując to, że ma prawdziwy talent. 
- Wiesz... Ja chyba mam pomysł... - powiedziała Anake. 
                                                                         * * *
Wreszcie ten dzień... Ten, przed którym tak bardzo się stresowałam. Dzień rozdawania prezentów. Pomysł Anake był dosyć orginalny, więc boję się reakcji Ally. Podeszłam po swój prezent. Był zapakowany w czarny papier w trupie czaszki. Och, jak Ally dobrze zna mój gust! Nie ma co się dziwić, w końcu gdy gdzieś wychodzę, moja współlokatorka natychmiast robi potajemny przegląd mojej garderoby. Tylko ona jest zdolna wpaść na pomysł, żeby usunąć ćwieki z mojej bluzy, a na ich miejsce wszyć różowe, materiałowe kwiatki. Chyba muszę zamykać szafę na kłódkę... 
- Jak ci się podoba prezent ode mnie? - zapytała Ally, przerywając moje rozmyślania.
- Jeszcze nie zdążyłam go otworzyć...
- Och, w takim razie ja lepiej sobie pójdę i będę oglądać twoją reakcję z daleka - oznajmiła, po czym pobiegła na drugi koniec sali. Otworzyłam pudełko. Zorientowałam się, że chyba za bardzo zdenerwowałam się na Ally, gdy usunęła naszą prezentację... Gdyby było inaczej, to wątpię czy dostałabym  książkę pt. ,,Jak panować nad emocjami?". Podbiegłam do mojej ukochanej współlokatorki i mocno ją przytuliłam. 
- Gyaaaa... Robotica... Boli... Nie mogę oddychać... - wykrztusiła Ally. Gdy ją puściłam, próbowała złapać oddech, ale nie udawało się jej... Po chwili upadła na podłogę i... Ech, przecież to oczywiste, że tak nie było. Naczytałam się horrorów, wybaczcie. W każdym razie, Ally wzięła prezent, który jej kupiłam. 
- Sweter... Świąteczny sweter - stwierdziła blondynka po otwarciu pudełka. Sweter był zielony. Znajdował się na nim renifer, świąteczne lampki i napis ,,Merry Christmas!".
- Nie widziałaś jeszcze najlepszego! - powiedziałam, po czym przycisnęłam przycisk znajdujący się na rękawie. W tym momencie nos renifera i lampki zaświeciły się, a sweter zaczął śpiewać świąteczną piosenkę.
- Widzę, że obie wpadłyśmy na pomysł, żeby kupić prezent, który raczej nam się nie przyda - oznajmiła Ally. 
- Ja na to nie wpadłam, Anake mi pomogła - odpowiedziałam. Potem razem z Ally śmiałyśmy się z naszych prezentów. Nie gniewałyśmy się na siebie. Bo liczy się sam gest. 
 
 
Go.To.Sleep... Mam nadzieję, że Wam się spodoba! Będę wdzięczna za różne uwagi i rady ^^
 
GO.TO.SLEEP - SEN 1

Hhhahahahahha. Go. Hhhahahhahahha. To. Hahhahhahhhahahhhh. Sleep. 

 

 GO.TO.SLEEP

 

- Już nam więcej nie uciekniesz - powiedział policjant wpychając mnie do celi - Mam nadzieję, że zaprzyjaźnisz się z Jane. 
- Czyżby ... - szepnąłem, po czym zacząłem się śmiać.  Czy to ta Jane, o której myślę? Ta, która próbuje mnie zabić? Może być całkiem zabawnie. Policjant zniknął z pola widzenia. 
- Don't go to sleep, you won't wake up, Jeff - warknęła moja ,,przyjaciółka" wyłaniając się z cienia. Po chwili podbiegła w moją stronę z nożem w dłoni. Odskoczyłem i ukryłem się w kącie celi niczym w pokoju ofiary. 
- Gdzie jesteś?! Pomszczę moich rodziców, obiecałam to sobie!  - krzyknęła. Rozglądała się po pomieszczeniu. Och, czyżbym w chowaniu się doszedł już do perfekcji? Była odwrócona tyłem. Podbiegłem do niej i przewróciłem ją. Wyrwałem nóż z jej dłoni i przyłożyłem go do jej szyi. Jeszcze jeden ruch i ją zabiję. Jeszcze jeden ruch i pójdzie spać. 
- Myślisz, że dasz radę? To ja tutaj wygram. Mówiłam to już z milion razy, a do ciebie nie dociera. Jestem Wieczna Jane, a ty już się nie obudzisz - powiedziała. 
- Nie rozśmieszaj mnie. Poza tym, ja tylko pomogłem twoim rodzicom. Po śmierci byli prawie tacy piękni jak ja - oznajmiłem. Jest taka urocza. Myśli, że wygra. Hhahahahhhahhahhhahhaha. Zabiję ją. Zabiję wszystkich. Go.To... Ale to zaraz. Najpierw chciałem z nią chwilę porozmawiać. 
- Piękni?! Martwy człowiek z wyciętym uśmiechem na twarzy jest twoim zdaniem piękny?! Poza tym, co ty masz z tą twarzą, ciągle tylko mówisz jaki to jesteś idealny. Och, czy mi się wydaje, czy to ty oblałeś mnie benzyną i wybielaczem?! Zobacz co mi zrobiłeś, psycholu! - krzyknęła, po czym zrzuciła maskę. Teraz było widać, że nosi perukę. Jej skóra była ciemna i szorstka. Obszar dookoła oczu wyglądał, jakbym podpalił ją zaledwie tydzień temu. 
- Czy nie powinnaś mi raczej podziękować za perukę i maskę? Co do tej drugiej, to jakbyś mogła ją założyć. Pomyśleć, że miałaś być taka piękna, a jesteś taka szkaradna. 
- Wyglądam niewiele lepiej od ciebie - powiedziała. Przycisnąłem nóż mocniej. Minęło tyle czasu, a krzywdząc innych ludzi czuję się tak samo szczęśliwy, jak w wieku 13 lat. 
- Rozczulasz mnie. A teraz... Go. To...
- Zostaw ją! - krzyknął policjant, który akurat wszedł do celi. Byłem o krok od zabicia tej idiotki. Mógłbym go po prostu zabić, ale ostatni raz, gdy próbowałem to zrobić, zostałem potraktowany paralizatorem. 
- P-proszę pana... O-on się na mnie rzucił i próbował zabić... T-teraz już wiem j-jak się czuje ofiara... J-ja już nie chcę zabijać... J-ja się go boję - wyszeptała Jane słodkim głosikiem. Hhhahahahahahahah. 
- Ech, skoro nie umiesz zachować się odpowiednio dzieląc z kimś celę, to będziesz w niej sam. Przede wszystkim, oddaj mi ten nóż! Nie mam pojęcia skąd go masz, ale na pewno go nie zatrzymasz - oznajmił. Po raz pierwszy od 10 lat doświadczyłem tego uczucia. Tego samego, gdy mama kazała mi iść na tamto przyjęcie. Tego samego, gdy Randy zabrał portfel Liu. Tego samego, gdy Randy i jego paczka pobili mnie. Kasłałem krwią. Hhahhahahah. Giń, Randy, giń. Hahahahhahaha. Jak ona śmiała?! Chciałem, by była tak piękna jak ja. Nie moja wina, że nie wyszło! Poza tym, to jest więzienie czy przedszkole?! Dlaczego ten policjant traktuje nas jak trzylatki?! ,,Nie umiesz grzecznie bawić się klockami z innymi, to w ogóle nie będziesz się bawić"?! 
- Kiedyś cię zabiję, Jane. Kiedyś pójdziesz spać - powiedziałem, gdy byłem wyprowadzany z celi. 
- I wice wersa - warknęła. Nie wytrzymałem. Zamiast oddać nóż policjantowi, zamachnąłem się na niego i już byłem gotowy wbić ostrze w jego serce. W tym momencie wszystko zrobiło się ciemne... Hhhahahhahhah, znowu paralizator...?

 

                                                                 GO.TO.SLEEP

 

Obudziłem się. Pierwsze co zobaczyłem to niesamowicie wręcz brudny sufit. Bolała mnie głowa. Oczy zaczęły mnie piec, obraz przed nimi był rozmazany, więc wyciągnąłem krople z kieszeni i je zapuściłem. Piękno ma swoją cenę, trzeba sobie jakoś radzić bez powiek. Gdy mój wzrok wrócił do normy, zauważyłem, że to co ja wziąłem za brud, tak naprawdę było mnóstwem rysunków... Tak bardzo pięknych rysunków... Ale... Kto je narysował? Czyżby kolejna osoba do zabicia? Hahhahhhahaha. Podczas, gdy ja śmiałem się w najlepsze, zdarzyło się coś dosyć dziwnego... Chyba, że to normlane, że nagle nadgryziona nerka trafiła mnie w głowę.
- Hej, ty! - krzyknął chłopak siedzący na ławce znajdującej się na drugim końcu pomieszczenia. Nosił niebieską maskę z czarnymi oczodołami, z których wypływała ciemna maź. Jego granatowa bluza była prawie tak zaplamiona krwią, jak moja. Swoją drogą, dlaczego oni nie zabierają takich rzeczy? Nie żeby mi to przeszkadzało, czy coś... A tak właściwie, to czy ja nie miałem być sam w tej celi? Nigdy nie zrozumiem tego miejsca. W tym momencie kolejna nerka trafiająca w moją głowę przerwała moje rozmyślania. 
- Przyszedłeś zabrać mi nerki, taaak? Nie uda ci się to! Jak chcesz jakąś, to ładnie poproś, może wtedy się z tobą podzielę! - zdenerwował się. 
- A wiesz co ja na to...? Ja nie jadam nerek, a poza tym... Go.To.Sleep! - krzyknąłem. Wyjąłem nóż z kieszeni moich spodni (To, że jeszcze jakiś miałem powinno pokazać, jak bardzo to więzienie jest beznadziejne...) i rzuciłem nim w stronę chłopaka. Po tym stwierdziłem, że on nie jest normalny. Zawsze, gdy rzucam nożem trafiam w czyjeś ramię, zawsze! Po raz pierwszy to ściana oberwała. Hhhahahhahahah!
- Musisz się bardziej postarać, to, że nie mam oczu nie oznacza, że tak łatwo dam się zabić. Jestem Eyeless Jack, a tobie nie wolno ruszać tego wiadra, znajdujące się w nim nerki należą tylko do mnie - oznajmił Jack. Jedna próbuje mnie zabić, a potem zwala winę na mnie, drugi je nerki... Czy tylko ja ograniczam się do zabijania przypadkowych ludzi jak zwyczajny, seryjny morderca? Oczywiście nie jestem zwyczajny, bo przecież nikt nie dorównuje mi urodą. Czyż nie jestem piękny? Hhahahahahhah. Nóż. Hahahhaha. Ogień. Hhahhahah. Okłamałaś mnie, mamusiu. Hhahahahahaha. 
- Okej, ja z resztą i tak nie jem ludzkich narządów... Jestem Jeff, Jeff the Killer - przedstawiłem się. - 
Biorąc pod uwagę, że dzisiaj kilka razy zostałem potraktowany paralizatorem i nie mam siły martwić się ucieczką z tego chorego miejsca, to tak zapytam... Za co tutaj jesteś?
- Próbujesz zmienić temat, żebyś mógł w między czasie zjeść moje nerki, taaaak? Chłopaki obok mają sernik i gofry, idź sobie do nich, a mnie zostaw w spokoju! - krzyknął Jack. Jeśli on zamierza przez cały mój pobyt tutaj opowiadać mi o nerkach, to ja nie spocznę, dopóki E.J. nie pójdzie spać. Gdy Jack jadł kolejną nerkę, usłyszałem śmiech. Był pododbny do mojego, ale bardziej... Psychopatyczny? Dziwny? W zasadzie, to nierealny, bo jestem prawie pewien, że mi się przesłyszało. Pewnie moja podświadomość wyśmiewa się ze mnie. 
- Już nie jesteś Jeff the Killer, jesteś Jeff the Idiot. Dałeś się złapać, a do tego udajesz, że masz uczucia. Och, a może ty nie udajesz? Zaraz zaczniesz żałować swoich rodziców? Swojego brata? Idioto, czy ty nie pamiętasz? Czy na tyle zgłupiałeś, że nie pamiętasz, jak Randy i jego paczka cię podpalili? Pobili, podpalili, zepsuli doszczętnie twoją psychikę. Nie jesteś człowiekiem, Jeff, jesteś maszyną do zabijania - mówiłem sam do siebie ignorując to, że Jack się wszystkiemu przysłuchuje. Upadłem na kolana i zacząłem płakać, jakbym się cofnął do czasu, gdy byłem jeszcze zupełnie niewinny, gdy jeszcze byłem zdolny do uczuć. Krzyczałem. Wyjąłem nóż ze ściany i zacząłem gonić Jack'a. Zwariowałem po raz drugi. 
- Hhhahahahahahah. Dlatego dla Jeff'a bardziej wieczna niż jego szaleństwo, będzie jego śmierć, mówiła Jane. Idź... - tyle zdażyłem powiedzieć. Potem upadłem na podłogę. Zobaczyłem Jack'a skulonego w kącie, zmartwionego policjanta patrzącego na mnie, a obok niego Jane. Tak naprawdę, to prawie nie pamiętam, co ja robiłem, ale mimo to czułem ogromną złość. 
- Co ja z tobą mam... Powinieneś trafić do szpitala psychiatrycznego, nie tutaj - powiedział policjant. Nie dość, że zamieniam się w Jane, bo po raz kolejny w ciągu tej historii tracę przytomność, to jeszcze trafię do psychiatryka... Hej, a w zasadzie to czemu ja, a nie koleś, który je nerki? Czy autorce tego fanfic'u coś się pokręciło? 'Cicho Jeff, ty masz tylko leżeć nieprzytomny, a nie zwracać mi uwagę.' A zdradzisz mi chociaż, dlaczego akcja tutaj rozwija się tak szybko? 'A wolałbyś, żeby ten fanfic miał fabułę opery mydlanej? Jeśli tak, to ekhm... Piękna dziewczyna pojawiła się przed ocza...' Pffff, dobra, dobra, przestań. W takim razie, w tym momencie straciłem przytomność. 
 


poniedziałek, 4 stycznia 2016

Mokon 2015 - książę Soma z Somalii

Ohayou~!
Pierwszy post w 2016 roku, yaaaay~ ^_^ Jak można poznać po tytule, tematem tego wpisu będzie tegorocz... Ekhm, zeszłoroczny Mokon. Byłam na nim z Magdą (to znaczy, Terezi). 
Terezi, której cosplay miała na sobie Magda, pochodzi z ,,Homestuck'a". Ja wcieliłam się w mojego oc, Kokoro, który wygląda tak:


 
Tak jak w przypadku Japaniconu wypiszę tutaj najciekawsze momenty z konwentu :3
- pewnie większość osób zastanawia się, o co chodzi z ,,książę Soma z Somalii" zawartym w tytule... Już tłumaczę! Zaciągnęłam Magdę na wiedzówkę z Kuroshitsuji (mimo, że to ja chciałam na nią iść, to Terezi i tak miała więcej punktów...) i przy pytaniu ,,Skąd pochodzi książę Soma?" jedna z uczestniczek, tak dla żartu, odpowiedziała ,,Z Somalii" x3 Książę Soma z Somalii... To chyba najśmieszniejsze, co usłyszałyśmy na Mokonie x3,
- moja reakcja na ... kartkę powieszoną na ścianie. To nie była zwykła kartka, to był plakat z Rachel Amber z ,,Life is Strange" *^* Jakiś czas temu oglądałam Let's Play'e z tej gry na youtubie, więc gdy zobaczyłam coś, co pełniło w niej tak dużą rolę, to... W sumie zapomniałam, jak zareagowałam... Pamiętam, że zrobiłam zdjęcie plakatowi, a potem Magda śmiała się z tego x'D

 
 
- jakże wspaniały pomysł, aby kupić Pocky o smaku zielonej herbaty, których żadna z nas wcześniej nie próbowała ^_^ W sumie, to był mój pomysł i tylko ja byłam w ogóle ciekawa jak smakują. W każdym razie zjadłyśmy po jednym, ale stwierdziłyśmy, że są tak słodkie, że na razie wystarczy... Nadal mam kilka tych Pocky x3
- zobaczyłyśmy najpiękniejszą przypinkę na świecie! Magda mi ją pokazała... Była biała, zupełnie biała, nie umieszczono na niej żadnej postaci, wzoru, niczego. Pewnie nikt nie chciał naruszyć tej nieskazitelnej bieli. Zastanawiałyśmy się, czy sprzedaliby nam ją, ale stwierdziłyśmy, że jest zbyt piękna i sprzedawcy zatrzymaliby ją dla siebie. Taaak... Ten punkt posta jest tak ironicznie ironiczny, że to, jak bardzo jest to ironiczne jest ironicznie niezrozumiałe (osoby, które czytają Homestuck'a na pewno wiedzą o co chodzi) XD
- to, co tutaj napiszę nie będzie zabawne... może trochę, ale nas to bardzo zmartwiło... Przegapiłyśmy cosplay przez to, że byłyśmy na wiedzówce z Kurosza... Kto postanowił, że cosplay ma trwać od 17.00 do 18.00?! To przecież jeden z ważniejszych momentów podczas konwentu, powinien być znacznie później! Zaczynam wątpić, czy kiedykolwiek obejrzę taki pokaz~ ;_;
- moje reakcje na cosplay'e. To nieważne, że widziałam ich całkiem dużo, chyba już zawsze na widok Grell'a, będę krzyczeć ,,GURERU~!" <3 Jeszcze ciekawiej jest, gdy zobaczę cosplay, z którym chcę mieć zdjęcie. Wtedy przyjmuję technikę ,,rzucamy wszystko i biegniemy, bo więcej takiego cosplay'u nie zobaczymy" xD To bardzo skuteczny sposób, dzięki temu mam zdjęcia z Alice z ,,Alice Madness Returns" oraz z Max i Chloe (Uwielbiam Chloe~~♥) z ,,Life is Strange" *w*
- rysowanie po mojej dłoni eyelinerem... Madzia jest artystką *^*



 Mokon był moim trzecim konwentem (zaraz po Pyrkonie i Japaniconie). Mimo, że trudno to zauważyć po sposobie w jaki go opisałam, to muszę przyznać, że jak na razie najsłabszym. Biorąc pod uwagę organizację, wątpię, czy pojadę w przyszłym roku.